,

Studniówka 2027 – polonez, sto dni i pięć godzin, które trzeba czymś wypełnić

Polonez to jedyny taniec, który większość Polaków zatańczy raz w życiu. Co dzieje się na balu po ostatnim takcie i jak komitet rodzicielski ma to zaplanować, żeby wyszło.

5 min. czytania
Uczestniczki w sukniach wieczorowych na platformie fotobudki 360

Sala cichnie, pary ustawiają się w dwóch rzędach, ktoś z tyłu liczy takty, a nauczycielka wychowania fizycznego po raz ostatni pokazuje, którą ręką. Potem wchodzi muzyka i sto kilkadziesiąt osób rusza wolnym, dostojnym krokiem, w sukniach i garniturach, z miną ludzi, którzy przez ostatnie trzy tygodnie ćwiczyli to na sali gimnastycznej w dresach. Polonez to jedyny taniec, który większość Polaków zatańczy raz w życiu i akurat w wieku osiemnastu lat.

Studniówka jest pod tym względem wyjątkowa: to najbardziej sformalizowana impreza, na jakiej ci ludzie kiedykolwiek byli, i jednocześnie pierwsza, na której są gośćmi, a nie dziećmi gości. Komitet rodzicielski, który to organizuje, musi więc pogodzić dwie rzeczy naraz: tradycję, której oczekują rodzice i szkoła, oraz wieczór, który ma być naprawdę udany dla osiemnastolatków.

Sto dni, jeden korowód i reszta nocy

Polonez przywędrował na szkolne bale z dworów: to dawny taniec korowodowy, kiedyś nazywany po prostu chodzonym, który przez wieki otwierał wszystkie poważne uroczystości. Dziś w zasadzie nie tańczy się go nigdzie poza studniówkami i filmami kostiumowymi, a mimo to wszyscy wiedzą, jak wygląda. To on jest powodem, dla którego studniówka zaczyna się uroczyście, i to on daje wieczorowi moment, na który patrzą wszyscy równocześnie, łącznie z rodzicami stojącymi pod ścianami z telefonami.

Po polonezie formalności się kończą i zaczyna się normalny bal. I to właśnie te kolejne pięć, sześć godzin trzeba czymś wypełnić, bo program szkolny kończy się razem z ostatnim taktem.

Uczestnicy studniówki tańczący w sukniach i garniturach

Co się zmieniło przez ostatnie dziesięć lat

Zmieniła się jedna rzecz i pociągnęła za sobą wszystkie inne: każdy uczestnik jest jednocześnie operatorem kamery. Wejście, polonez, przemówienie wychowawcy, tort, parkiet po północy. Materiał ląduje w sieci jeszcze tej samej nocy i to on, a nie oficjalne zdjęcia od fotografa, jest tym, co zostanie z tej nocy w pamięci rocznika.

To ma konkretną konsekwencję dla komitetu: atrakcja, która nie daje niczego do nagrania, jest na studniówce wydatkiem wyrzuconym w błoto. I odwrotnie, coś, co produkuje gotowy materiał, zwraca się jeszcze tego samego wieczoru.

Dlaczego obrotowa platforma rozkłada każdą studniówkę

Fotobudka 360 to podest, na który wchodzi do czterech osób, i kamera na ramieniu, która obiega je dookoła. Po chwili na telefonie jest gotowy kilkusekundowy film w zwolnionym tempie. Na studniówce to działa lepiej niż gdziekolwiek indziej, bo trafia w trzy rzeczy naraz.

Po pierwsze, suknia w zwolnionym tempie wygląda inaczej niż na zdjęciu: materiał się rozkłada, włosy idą za ruchem, cała scena nabiera filmowego charakteru. Cały rocznik nie będzie już nigdy tak ubrany w jednym miejscu i wszyscy chcą to mieć. Po drugie, format jest pionowy, więc nie trzeba niczego obrabiać. Po trzecie, cztery osoby to naturalna paczka, więc klasa przechodzi przez platformę w kwadrans, a potem wraca w innych konfiguracjach, i tak przez cały wieczór.

Hitem wieczoru bywa zresztą nagranie, na którym na platformę daje się wyciągnąć wychowawczyni z trójką swoich maturzystów. Ten materiał ogląda potem cała szkoła.

Para uczestników na platformie fotobudki 360

Coś, co zostanie na papierze

Filmy z platformy żyją w telefonach i to jest ich zaleta oraz wada, bo telefon zmienia się co dwa lata. Fotobudka z wydrukami daje coś przeciwnego: pasek zdjęć, który za dziesięć lat wypadnie komuś z książki i wywoła piętnaście minut wspomnień. Na studniówkach wydruki biorą wszyscy, łącznie z tymi, którzy do platformy nie podeszli, bo „nie tańczą”. Jeden komplet zwykle trafia do kroniki klasy.

Jeśli sala jest elegancka, a komitetowi zależy, żeby stanowisko wyglądało jak element wystroju, tę samą rolę spełni fotolustro. A jeśli budżet pozwala tylko na jedno urządzenie, wybór jest prosty: na studniówce wygrywa platforma.

Polonez w chmurach

Skoro na poloneza patrzą wszyscy, to właśnie wtedy efekt specjalny naprawdę na siebie pracuje. Dwa sprawdzają się najlepiej. Ciężki dym rozkłada przy podłodze białą chmurę, po której pary suną jak po mgle: nie zostaje na sukniach, nie pachnie i nie budzi czujek, bo zamiast dymu jest mgła z pary wodnej schłodzonej suchym lodem. Fontanny iskier ustawione wzdłuż parkietu i odpalone na finał poloneza dają ten jeden kadr, który potem trafia na okładkę relacji.

Bywa jeszcze pytanie o kolorowe wystrzały, czyli słupy barwnego dymu w kolorach szkoły. Świetnie wyglądają na zdjęciu całego rocznika, ale potrzebują dziennego światła, a studniówka zaczyna się po zmroku. To efekt na sesję rocznika, nie na bal.

Parkiet studniówkowy w kolorowych światłach

Arytmetyka komitetu

Budżet studniówki liczy się na osobę i to jest jedyna liczba, która naprawdę przekonuje rodziców na zebraniu. Fotobudka na trzy godziny podzielona przez sto pięćdziesiąt osób to mniej niż dziesięć złotych od uczestnika, czyli mniej niż jedna pozycja w menu, którą i tak zamawiacie. Efekty na poloneza są osobną pozycją i nie zależą od godzin fotobudki.

Ile godzin? Bal trwa do rana, ale przy fotobudce najwięcej dzieje się między polonezem a pierwszą w nocy. Trzy godziny obsługują jedną, dwie klasy. Przy czterech klasach i ponad dwustu osobach lepiej wziąć cztery godziny albo drugie stanowisko, żeby kolejka nie zjadła połowy balu. Aktualne stawki są w cenniku.

Trzy rzeczy do ustalenia z salą i jedna data

Z obiektem warto potwierdzić trzy sprawy: gdzie stanie fotobudka, żeby nie była pod głośnikiem, czy sala zgadza się na dym i iskry podczas poloneza oraz o której obsługa może wjechać ze sprzętem. Nic z tego nie jest problematyczne, ale wszystkie trzy potrafią zaskoczyć na dwa dni przed.

Data jest ważniejsza. Studniówki w całym regionie odbywają się w tych samych czterech, pięciu weekendach stycznia i lutego, więc firmy eventowe zamykają te terminy jesienią. Jeśli sala jest już wybrana, reszta powinna pójść od razu za nią. Napiszcie z datą i miejscowością, a sprawdzimy, co jest jeszcze wolne.

Na tej stronie:

Podobne wpisy

Może Cię zainteresować

Fotobudka 360 na evencie firmowym

Planujesz imprezę w Krakowie lub okolicy?

Pomożemy dobrać atrakcje do liczby gości, sali i budżetu