Andrzejki w firmie. Skąd się wzięło lanie wosku i jak z niego zrobić wieczór dla zespołu
Andrzejki od początku były zabawą, a nie obowiązkiem, i dlatego dobrze sprawdzają się w firmie. Skąd wzięły się wróżby z wosku i jak je ustawić, żeby nikt nie musiał występować.

Wosk ze świecy topi się w starej łyżce nad płomieniem. Ktoś trzyma nad miską zimnej wody duży klucz do drzwi, ktoś inny powoli przelewa wosk przez jego ucho. Woda syczy, wosk tężeje w kształt, który niczego nie przypomina, dopóki nie wyjmie się go i nie postawi przed świecą. Wtedy na ścianie pojawia się cień i zaczyna się to, po co wszyscy się zebrali: spór o to, co właściwie przedstawia.
Ta scena powtarza się w polskich domach od kilkuset lat i przetrwała dlatego, że od początku była bardziej zabawą niż wróżbą. Z tego samego powodu andrzejki są dobrym pomysłem na imprezę firmową. To jedyny wieczór w jesiennym kalendarzu, który nie wymaga od nikogo powagi, przemówień ani podsumowania roku. Wystarczy sala, kolacja, muzyka i jeden punkt programu, w którym każdy może wziąć udział bez wychodzenia na środek.
Skąd się wzięły andrzejki
Wieczór wróżb przypada w wigilię świętego Andrzeja, z 29 na 30 listopada. Najstarsza znana polska wzmianka o andrzejkowych zabawach pochodzi z 1557 roku i, jak przypomina National Geographic Polska, nie chodziło w niej jeszcze o poznawanie przyszłości. Chodziło o ostatnią huczną zabawę przed adwentem, po którym w kalendarzu zaczynał się czas wyciszenia.
Wróżby przyszły później i przez długi czas należały wyłącznie do panien. Pytanie było jedno: kto zostanie mężem i jak szybko. Wosk lany przez ucho klucza, buty ustawiane jeden za drugim od ściany do progu, kartki z imionami chłopców schowane pod poduszką, obierka z jabłka rzucana przez ramię, żeby ułożyła się w pierwszą literę imienia. Dla niezamężnej dziewczyny na wsi nie była to błahostka, bo od małżeństwa zależała jej pozycja w rodzinie.
Katarzynki, czyli wieczór dla chłopców
Kawalerowie mieli osobny termin, kilka dni wcześniej: wigilię świętej Katarzyny, z 24 na 25 listopada. Wróżyli rzadziej i ciszej. Najbardziej znany zwyczaj polegał na zerwaniu gałązki wiśni i wstawieniu jej do wody. Jeśli zakwitła na Boże Narodzenie, ślub miał być niedługo. Inny, mniej romantyczny, kazał schować pod poduszkę część damskiej garderoby i czekać na sen o przyszłej żonie. Oba zwyczaje opisuje portal Dzieje.pl, powołując się na etnografów.
Z czasem oba wieczory zlały się w jeden. Katarzynki prawie zniknęły, a andrzejki stały się zabawą dla wszystkich, w mieszanym towarzystwie i z wróżbami traktowanymi z przymrużeniem oka. Nikt już nie wierzy, że cień z wosku pokaże twarz przyszłego męża. Każdy za to chętnie powie, co w nim widzi, i dlatego ta zabawa wciąż działa.
Dlaczego listopad, a nie grudzień
Część firm świadomie przenosi wspólne wyjście z grudnia na koniec listopada i ma ku temu praktyczne powody. Grudzień jest zatłoczony: wigilie firmowe, spotkania z klientami, zamykanie roku, a w prywatnych kalendarzach jasełka w szkole i rodzinne przygotowania do świąt. Piątki przed świętami w salach i u dostawców znikają najszybciej. Koniec listopada jest luźniejszy, a nastrój mniej zobowiązujący.
Jest też powód mniej oczywisty. Wigilia firmowa ma swój ciężar: opłatek, życzenia od zarządu, podsumowanie roku. Andrzejki nie mają żadnego. Nie trzeba przemawiać, nie trzeba łamać się opłatkiem z kimś, z kim właśnie trwa spór o budżet, i nikt nie oczekuje, że wieczór będzie podniosły. Jak rozbroić niezręczną pierwszą godzinę grudniowego spotkania, opisuje tekst o wigilii firmowej. Na andrzejkach ta godzina rozbraja się sama, jeśli program jest dobrze ułożony.

Wróżby, przy których nikt nie musi występować
Tu kryje się jedna pułapka. Lanie wosku w kuchni u babci działało, bo przy stole siedziało pięć osób, które znały się od zawsze. Na sali z osiemdziesięcioma pracownikami ten sam zwyczaj łatwo zamienić w występ: prowadzący wywołuje kogoś z nazwiska, ten ktoś leje wosk na oczach wszystkich, a sala czeka na żart. Połowa ludzi spędzi wtedy wieczór na pilnowaniu, żeby nie zostać wywołanym.
Lepiej sprawdzają się wróżby, do których się podchodzi, a nie te, na które się wychodzi. Kilka pomysłów, które da się tak ustawić:
- Stanowisko z woskiem w rogu sali. Miska z wodą, klucz, świece i ktoś z zespołu, kto lubi zgadywać kształty. Ludzie podchodzą we dwoje albo we troje, kiedy mają ochotę, i odchodzą z kawałkiem wosku w kieszeni.
- Wróżby z karteczek. Zamiast przepowiedni o mężu przepowiednie na przyszły rok w firmie, napisane wcześniej przez kilka osób z różnych działów. Im bardziej wewnętrzne żarty, tym lepiej, byle żaden nie celował w konkretną osobę.
- Buty do progu w wersji drużynowej. Każdy dział ustawia po jednym bucie od ściany w stronę drzwi. Czyj but pierwszy dotknie progu, ten dział zamawia pierwszą kolejkę deseru. Działa w mniejszej firmie i dopiero po kolacji.
- Wróżba w kadrze. W fotobudce z wydrukami szablon zdjęcia może nieść obok logo andrzejkowe hasło, a do kosza z rekwizytami ktoś z zespołu dorzuci karty, szal i kapelusz wróżbity. Pasek zdjęć z podpisem „Przepowiednia na 2027” wisi potem nad biurkiem dłużej niż niejeden dyplom.
- Słowo na tafli. Przy fotolustrze zdjęcie podpisuje się palcem na lustrze. Wystarczy poprosić, żeby zamiast imienia każdy napisał jedno słowo na przyszły rok. Z wydruków po wieczorze robi się tablica przepowiedni w kuchni biurowej.
Wspólna cecha tych pomysłów jest prosta: każdy sam decyduje, czy i kiedy bierze udział. Ktoś z księgowości, kto nie lubi tłumu, podejdzie do miski z woskiem za dwadzieścia jedenasta, kiedy przy stanowisku nie będzie nikogo, i też wyjdzie ze swoją wróżbą.

Jak ułożyć andrzejkowy wieczór
Andrzejki dobrze znoszą prosty plan. Na początek kolacja, bez przemówień albo z jednym krótkim powitaniem. Potem otwarcie stanowisk z wróżbami i muzyka w tle. Najwięcej ludzi zbiera się przy wosku i przy budce po deserze, kiedy pierwsza nieśmiałość już minęła, a do tańczenia jeszcze nikt się nie rwie. Parkiet zapełnia się zwykle godzinę później.
Dobrze jest też z góry ustalić, kto zaczyna. W każdej firmie jest ktoś, kto pierwszy poleje wosk i na cały głos ogłosi, że widzi w nim nowy ekspres do kawy. Jeśli tą osobą będzie ktoś z zarządu, reszta zespołu dostaje jasny sygnał, że dziś hierarchia zostaje w biurze. Taki sygnał działa lepiej niż każde zaproszenie do zabawy rzucone przez mikrofon.
Termin warto zamknąć wcześnie, bo ostatni piątek i sobota listopada należą do najbardziej obleganych weekendów jesieni: świętuje wtedy wiele firm w regionie naraz. Wycena zależy od liczby gości i godzin, dlatego dla firm przygotowujemy ją indywidualnie. Zasady współpracy są na stronie dla firm.
Co zostaje w szufladzie
Z całego wieczoru najdłużej zostaje kawałek wosku. Ktoś zabiera go do domu, ktoś kładzie obok monitora, a w styczniu, w środku kwartału, ten bezkształtny gruzełek wciąż przypomina, że w zespole są ludzie, którzy w plamie stearyny potrafili zobaczyć wspólny wyjazd nad morze. I że wystarczyło im do tego jedno ucho od klucza.

Planujesz imprezę w Krakowie lub okolicy?