,

Wigilia firmowa – dlaczego pierwsza godzina jest najtrudniejsza

Na firmowej wigilii przez pierwsze czterdzieści minut nikt nie siada i nikt nie tańczy. Co realnie rozbraja tę niezręczność w zespole trzydziestoosobowym, a co dopiero przy trzystu gościach.

5 min. czytania
Mikołaj na platformie fotobudki 360 podczas wigilii firmowej

Osiemnasta dziesięć. Sala wynajęta, stoły nakryte, na scenie mikrofon, przy wejściu choinka. Ludzie stoją w luźnych grupkach z talerzykami w rękach, dokładnie w tych samych konfiguracjach, w jakich siedzą w open space. Dział sprzedaży przy oknie, IT pod ścianą, zarząd blisko wyjścia. Ktoś z działu kadr patrzy na zegarek i zastanawia się, czy to już jest ta chwila, żeby powiedzieć kilka słów, czy jeszcze za wcześnie. Za rok będzie tak samo.

Wigilia firmowa ma tę wadę, że musi w ciągu jednego wieczoru zrobić coś, czego nie potrafi żaden inny format: zamienić strukturę organizacyjną w towarzystwo. Wesele ma w tym pomoc, bo ma wodzireja, tradycję i rodzinę. Impreza firmowa nie ma nic z tych rzeczy. Ma za to hierarchię, która stoi w rogu sali i pilnuje, żeby nikt nie wyszedł przed nią.

Dlaczego pierwsza godzina jest najtrudniejsza

Na każdej firmowej imprezie obowiązuje ten sam niepisany protokół. Przez pierwsze czterdzieści minut nikt nie siada pierwszy, nikt nie tańczy i nikt nie mówi za głośno, bo nie wiadomo, czy jesteśmy jeszcze w pracy, czy już nie. Tę niepewność rozbrajał tradycyjnie alkohol, tylko że coraz więcej firm ogranicza bar albo rezygnuje z niego zupełnie, i nagle okazuje się, że nie było planu B.

Plan B istnieje i jest banalny: trzeba dać ludziom powód, żeby stanęli obok siebie i zrobili coś razem, nie patrząc sobie w oczy. Kolejka to najlepszy wynalazek integracyjny w historii, bo w kolejce rozmawia się z tym, kto akurat stoi obok, a nie z tym, kogo się zna. Cała sztuka polega na tym, żeby ta kolejka miała sens dla wielkości firmy.

Zespół bawiący się na parkiecie podczas wigilii firmowej

Trzydzieści osób: wszyscy się znają, więc nie o to chodzi

W małej firmie nikomu nie trzeba przełamywać lodów, bo lodów nie ma. Jest za to inny problem: taka kolacja niczym się nie różni od czwartkowego wyjścia na pizzę, a miała się różnić. Potrzebny jest więc nie rozrusznik, tylko coś, co zostanie na dłużej niż jeden wieczór.

Dwie rzeczy robią to dobrze. Pierwsza to fotobudka z wydrukami, bo za tydzień połowa tych zdjęć będzie wisiała nad biurkami, a nowa osoba, która dołączy w marcu, dowie się z nich o zespole więcej niż z onboardingu. Druga to telefon życzeń: każdy nagrywa kilkanaście sekund o mijającym roku, a nagrania odtwarza się na pierwszym spotkaniu po świętach. Efekt bywa mocniejszy, niż się wydaje, bo ludzie mówią do słuchawki rzeczy, których nigdy nie powiedzieliby na sali.

Fotobudka klasyczna na sali eventowej

Sto osób: połowa zna się tylko z komunikatora

Przy takiej skali firma dzieli się na wyspy. Ludzie z jednego piętra znają ludzi z drugiego z awatarów i z nazwisk w stopce maila. Wigilia jest jedyną okazją w roku, żeby te wyspy połączyć, i właśnie tu atrakcja zaczyna zarabiać na siebie.

Najlepiej działa fotobudka 360, i to z bardzo prozaicznego powodu: na platformie mieszczą się najwyżej cztery osoby, a to za mało, żeby wejść tam z własnym działem. Zawsze kogoś brakuje i zawsze ktoś jest dociągany z sąsiedniej grupki. Chwilę później ci sami ludzie oglądają razem nagranie na telefonie i śmieją się z tego, jak wyszli. Alternatywą jest fotolustro, spokojniejsze i lepsze tam, gdzie rozpiętość wieku w zespole jest duża, bo nie wymaga wchodzenia na podest przy świadkach.

Fotobudka 360 na sali podczas eventu firmowego

Trzysta osób: to już nie impreza, to produkcja

Przy dużej gali jedno stanowisko przestaje wystarczać, ale nie dlatego, że jest słabe. Po prostu kolejka rośnie szybciej, niż da się nagrywać, a kolejka, w której stoi się dwadzieścia minut, przestaje być integracją i staje się irytacją. Sprawdza się wtedy podział na dwie strefy w dwóch końcach sali: platforma 360 w jednej, wydruki w drugiej. Ludzie rozkładają się sami.

Do tego dwa momenty, na które patrzą wszyscy naraz, bo bez nich wieczór rozpada się na trzydzieści osobnych rozmów. Pierwszy to toast, najlepiej podbity fontannami iskier: zimne iskry nie wymagają zezwoleń i mogą strzelić w środku sali, dwa metry od prezesa, który właśnie podnosi kieliszek. Drugi to wspólne zdjęcie całej firmy, najlepiej zaraz po części oficjalnej, kiedy jeszcze wszyscy są na sali i nikt nie zdążył wyjść do szatni.

Fotolustro na sali podczas eventu firmowego

Wigilia bez alkoholu i wigilia z przemówieniami

Firmowe wigilie bez alkoholu przestały być ciekawostką. To zmienia dobór atrakcji mocniej, niż się wydaje, bo znika jedyny mechanizm, na którym te imprezy jechały przez dekady. Bez niego ludzie wolniej się rozkręcają, a atrakcja musi działać od pierwszej minuty i nie wymagać odwagi. Wydruki i lustro wygrywają tu z platformą, bo nie trzeba wchodzić na podest na oczach sali, a rekwizyt w ręku od razu odpowiada na pytanie „co ja mam tu robić”.

Jeśli wieczór ma część oficjalną, i zwykle ma, obowiązuje jedna zasada: atrakcje przed nią i po niej, nigdy w trakcie. Fotobudka pracująca w tle podsumowania roku to hałas, rozproszona uwaga i kilka osób stojących tyłem do sceny. Wystarczy wpisać w plan wieczoru kwadrans przerwy.

Grudzień rezerwuje się we wrześniu

Ostatni drobiazg, który w grudniu decyduje o wszystkim: kalendarz. Piątki i soboty między piątym a dziewiętnastym grudnia są w całej branży eventowej zajęte najszybciej, często już jesienią, bo wszystkie firmy w regionie chcą tego samego terminu. Czwartek bywa w praktyce równie dobry, a wolny termin w sali i u dostawców dużo łatwiej wtedy znaleźć. Aktualne ceny i zestawy są w cenniku, a to, jak pracujemy z firmami, opisaliśmy na stronie dla firm.

I jeszcze jedno. Z żadnej firmowej wigilii nikt nie zapamiętał agendy. Zapamiętuje się to, że dyrektor finansowy stanął na obrotowej platformie w czapce Mikołaja i że wyszło z tego nagranie, które do lutego krąży po firmowym czacie. Ta jedna rzecz robi dla atmosfery w zespole więcej niż cały styczniowy newsletter.

Na tej stronie:

Podobne wpisy

Może Cię zainteresować

Fotobudka 360 na evencie firmowym

Planujesz imprezę w Krakowie lub okolicy?

Pomożemy dobrać atrakcje do liczby gości, sali i budżetu